Afrykanin, który dwukrotnie odmówił papieżowi
Adrian urodził się w Afryce Północnej, na terenie dzisiejszej Libii lub Tunezji, mniej więcej w połowie VII wieku. Jako młody człowiek udał się do południowych Włoch i został opatem klasztoru niedaleko Neapolu. Znał grekę i łacinę, co w ówczesnym łacińskojęzycznym świecie nie było bynajmniej powszechne.
Kiedy w 664 roku zmarł Wighard, kandydat wysłany z Anglii w celu przyjęcia święceń biskupich, papież Witalian zaproponował samemu Adrianowi stanowisko w Canterbury. Ten odmówił, tłumacząc, że nie czuje się na siłach, by podjąć się tego zadania, i zamiast tego polecił innego kandydata. Kiedy propozycja pojawiła się po raz drugi, zaproponował greckiego mnicha z Tarsu – Teodora.
Papież zgodził się na Teodora pod jednym warunkiem: że Adrian będzie mu towarzyszył w podróży. Formalnie miał on pełnić rolę przewodnika i pomocnika; nieoficjalnie stanowił również gwarancję, że nowy arcybiskup nie wprowadzi do Anglii wschodnich zwyczajów liturgicznych.
Podróż, która trwała dwa lata
Wyruszyli z Rzymu w 668 roku. Teodor dotarł do Canterbury w maju 669 roku; Adrian przybył znacznie później — został zatrzymany w Galii, gdzie podejrzewano go o to, że przewozi cesarską misję dyplomatyczną. Dopiero po wyjaśnieniu tej sprawy pozwolono mu kontynuować podróż.
Po przybyciu został opatem klasztoru św. Piotra i Pawła w Canterbury, później przemianowanego na opactwo św. Augustyna. Był to najstarszy dom zakonny w anglosaskiej Anglii, założony przez misjonarzy wysłanych przez Grzegorza Wielkiego.
Adrian nigdy nie został wyświęcony na biskupa i nigdy nie piastował żadnego stanowiska kościelnego wyższego niż opat. Przez ponad cztery dekady pozostawał w cieniu, u boku arcybiskupa Teodora.
Zadanie, jakie ich czekało, nie było łatwe. Kościół w Anglii składał się wówczas z kilku ośrodków o różnych tradycjach – rzymskiej i irlandzkiej – świeżo po sporze dotyczącym daty Wielkanocy, z wakującymi biskupstwami i bez wspólnej organizacji. Teodor uporządkował strukturę diecezjalną i zwoływał synody; Adrian podjął się zadania, które przyniosło owoce dopiero pokolenie później: kształcenia duchowieństwa.
Czym wyróżniała się szkoła w Canterbury?
Teodor i Adrian stworzyli w Canterbury ośrodek nauki, który nie miał sobie równych na Wyspach Brytyjskich. Czcigodny Beda napisał, że niektórzy uczniowie tej szkoły znali grekę i łacinę równie dobrze jak swój własny język — a Beda nie był autorem skłonnym do przesady w takich sprawach.
Program nauczania obejmował Pismo Święte, metrykę i poezję, astronomię, prawo rzymskie, medycynę oraz computystykę — sztukę obliczania daty Wielkanocy. Ten ostatni przedmiot miał wówczas realne znaczenie praktyczne i polityczne, ponieważ różnice w obliczaniu daty Wielkanocy dzieliły Kościoły na Wyspach Brytyjskich.
Szkoła ta wykształciła pokolenie duchownych, którzy później objęli biskupstwa i opactwa w całej Anglii — wśród nich byli Aldhelm z Malmesbury i Tobiasz z Rochester. Dzięki nim styl nauczania z Canterbury rozprzestrzenił się jeszcze dalej, docierając aż na kontynent.
Najlepszym tego przykładem jest Aldhelm. Uważany jest on za pierwszego Anglosasa, który pisał wyszukanym łaciną na poziomie porównywalnym z autorami kontynentalnymi, a sam wspominał, jak wiele zawdzięczał swoim nauczycielom w Canterbury. Angielska kultura książkowa, której owocami sto lat później były między innymi dzieła Bedy i szkoła w Yorku, ma jedno ze swoich źródeł właśnie w klasztorze kierowanym przez Adriana.
Czterdzieści lat pracy i grób odkryty po wiekach
Adrian zmarł 9 stycznia 710 roku, po ponad czterdziestu latach kierowania opactwem. Został pochowany w kościele klasztornym.
W 1091 roku, podczas prac remontowych w opactwie, otwarto jego grób. Kronikarze odnotowali, że ciało znaleziono w zaskakująco dobrym stanie zachowania, co uznano za znak świętości i ożywiło kult wokół jego osoby. Od tego czasu odnotowano liczne prośby o pomoc składane przy jego grobie – zwłaszcza, jak odnotowano, ze strony uczniów szkoły klasztornej.
Święto św. Adriana przypada 9 stycznia, w rocznicę jego śmierci. Dzień ten jest również jednym z imienin Adriana, obok wrześniowego święta św. Adriana z Nikomedii.
Warto zwrócić uwagę na proporcje tej biografii. Adrian spędził w Canterbury dwa razy więcej lat niż we Włoszech, przybył tam jako dojrzały mężczyzna i nigdy nie piastował stanowiska, które samo w sobie gwarantowałoby mu miejsce w kronikach. Zapamiętano go dzięki jego uczniom.